Do krwi rozdrapię życie
Do szczytu je wyżyję
Zębami w dni się wpiję
wychłeptam je żarłocznie
I zacznę święte wycie
Rozbyczę się rozjuszę
Wycharknę z siebie duszę
Ten pęcherz pełen strachu
I będę ryczał wolny
Tarzając się w piachu!
Słaba puenta. Jeżeli umiesz dobrze skończyć wiersz bez niedosytu,
wtedy możesz się nazwać wielkim poetą.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz