A było dobrze, nawet aż za bardzo. Za wiele się udawało, miałam już wrażenie że nad wszystkim panuje i zostało mi to odebrane, a raczej sama to sobie odebrałam. Teraz pozostaje tylko przeżyć, ale czym jest przeżycie jeżeli nie późniejszą śmiercią. Oddaloną może o rok może o 5.
W gruncie rzeczy jakie to ma znaczenie w przypadku życia według stałego planu, pewnej niezachwianej rutyny( występują tylko drobne zgrzyty i dysonanse) po co żyć codziennie tak samo, czy wtedy te dni nie zlewają się w jeden? Więc pojawia się pytanie czy oddałbyś życie za jeden dzień? Odpowiedz mi na to pytanie a powiem ci czy mogłabym cię pokochać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz