czwartek, 22 grudnia 2011
poniedziałek, 28 listopada 2011
Edward Stachura
Płaczę. Idę ulicą i płaczę. Łzy mi wchodzą do ust. A taki byłem wesoły nie tak dawno, tak sobie szedłem w podskokach wesoło. A teraz płaczę. Cały brzuch mi się trzęsie od płaczu.
środa, 23 listopada 2011
Bukowski
“ Miłość to forma uprzedzenia. Kochasz to, czego potrzebujesz, kochasz to, co poprawia ci samopoczucie, kochasz to, co jest wygodne. Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznała? Ale nigdy ich nie poznasz. ”
czwartek, 17 listopada 2011
Różewicz
Leżałem w ubraniu na łóżku i myślałem o tym, że stoją tu różne meble, leżą książki, wiszą obrazy, ale to wszystko nie ma sensu. Ja też tu leżę i też nie mam sensu.
wtorek, 15 listopada 2011
Różycki
Nie boję się wilka, tabletek, śmierci, czterdziestu rodzajów pustej ciemności. Boję się przywyknąć.
sobota, 12 listopada 2011
Chuck Palahniuk
Twój charakter pisma. Sposób chodzenia. To, jaki wzór porcelany wybierasz. Wszystko to zdradza ciebie. Wszystko, co robisz, ujawnia twoją rękę.Wszystko jest autoportretem. Wszystko jest dziennikiem.
czwartek, 20 października 2011
tak.
rozpływam się w moim smutku
boli na specjalne zamówienie
bo własne
kurier się pospieszył
szkoda
miałam cicha nadzieję, że przesyłka zostanie zagubiona.
boli na specjalne zamówienie
bo własne
kurier się pospieszył
szkoda
miałam cicha nadzieję, że przesyłka zostanie zagubiona.
poniedziałek, 10 października 2011
Julia Hartwig
Zbudził mnie gęsty deszcz jesienny
ranek jest nienaturalnie ciemny
i nagle przypominam sobie o moim zmartwieniu.
ranek jest nienaturalnie ciemny
i nagle przypominam sobie o moim zmartwieniu.
czwartek, 6 października 2011
Werber Bernard
Któż nie jest samotnikiem? Po prostu czasem nasze samotności nakładają się jedna na drugą, to wszystko. To właśnie jest para. Dwie samotności, które idą razem. Możemy sobie mieć rodziców, dzieci, żony, kochanki, ale i tak zawsze jesteśmy sami. ”
piątek, 30 września 2011
środa, 31 sierpnia 2011
— J. Dukaj - "Perfekcyjna niedoskonałość"
"Nie wiesz, co pamiętasz, dopóki nie spróbujesz tego opowiedzieć. I nie wiesz, co tak naprawdę sądzisz na dany temat, dopóki nie zaczniesz się o to z kimś kłócić. W samotności nie jesteś nawet świadomy swoich sprzeczności".
Oh ma pan tyle racji, panie Dukaj.
Oh ma pan tyle racji, panie Dukaj.
sobota, 23 lipca 2011
"My z drugiej połowy XX wieku"
My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów
Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi
Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami
Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami
Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów
Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi
Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami
Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami
Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości
czwartek, 7 lipca 2011
pamięci Kazimierza Moczarskiego
Zbigniew Herbert
Co widziałem
Widziałem proroków szarpiących przyprawione brody
Widziałem szalbierzy wstępujących do sekty biczowników
Którzy uchodzili przed gniewem ludu
Grając na fujarce
widziałem widziałem
widziałem człowieka poddawanego torturom
siedział teraz bezpiecznie w gronie rodziny
opowiadał dowcipy jadł zupę
patrzyłem na jego rozchylone usta
dziąsła – dwie gałązki tarniny odarte z kory
było to nad wyraz bezwstydne
widziałem całą nagość
całe poniżenie
potem
akademia
dużo osób kwiaty
duszno
ktoś bez przerwy mówił o wypaczeniach
myślałem o jego wypaczonych ustach
czy to ostatni akt
sztuki Anonima
płaskiej jak całun
pełnej zduszonego szlochu
i chichotu tych
którzy odsapnąwszy z ulgą
że znów się udało
po uprzątnięciu martwych rekwizytów
wolno
podnoszą
zbroczoną kurtynę
1956
Co widziałem
Widziałem proroków szarpiących przyprawione brody
Widziałem szalbierzy wstępujących do sekty biczowników
Którzy uchodzili przed gniewem ludu
Grając na fujarce
widziałem widziałem
widziałem człowieka poddawanego torturom
siedział teraz bezpiecznie w gronie rodziny
opowiadał dowcipy jadł zupę
patrzyłem na jego rozchylone usta
dziąsła – dwie gałązki tarniny odarte z kory
było to nad wyraz bezwstydne
widziałem całą nagość
całe poniżenie
potem
akademia
dużo osób kwiaty
duszno
ktoś bez przerwy mówił o wypaczeniach
myślałem o jego wypaczonych ustach
czy to ostatni akt
sztuki Anonima
płaskiej jak całun
pełnej zduszonego szlochu
i chichotu tych
którzy odsapnąwszy z ulgą
że znów się udało
po uprzątnięciu martwych rekwizytów
wolno
podnoszą
zbroczoną kurtynę
1956
wtorek, 5 lipca 2011
— Zrób mi jakąś krzywdę
“Z oczu bije mu wyraźny, biały neon z napisem: Pierdolisz Piękne Farmazony".
czwartek, 5 maja 2011
niedziela, 1 maja 2011
Fiodor Dostojewski, Zbrodnia i kara
Rozpoczęło się od przypadku, od pewnego zupełnie przypadkowego przypadku, który w najwyższym stopniu mógł być i mogło go nie być.
czwartek, 21 kwietnia 2011
piątek, 8 kwietnia 2011
"Potęga Smaku" Herberta
(...)
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo choćby
za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
głowa
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo choćby
za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
głowa
wtorek, 29 marca 2011
Poświatowska
lubię tęsknić
wspinać się po poręczy dźwięku i koloru
w usta otwarte chwytać
zapach zmarznięty
lubię moją samotność
zawieszoną wyżej
niż most
rękoma obejmujący niebo
miłość moją
idącą boso
po śniegu
wspinać się po poręczy dźwięku i koloru
w usta otwarte chwytać
zapach zmarznięty
lubię moją samotność
zawieszoną wyżej
niż most
rękoma obejmujący niebo
miłość moją
idącą boso
po śniegu
sobota, 5 marca 2011
Bruno Schulz "Wchodzisz czy wychodzisz"
papieros, miłość, pocałunek, kino
na ulicach ostatni oddech lata
szukałem cię w zaułkach, po bramach
mówisz, że wszystko można posklejać
na nowo, ale zanim odrosną spalone rzęsy
sto razy zmienisz swoje zdanie
wieczorem na prywatce zatańczę
tak jak david bowie
i będę słyszał twoje myśli
i będę słyszał twoje myśli
papieros, miłość, pocałunek, kino
wchodzisz czy wychodzisz?
na ulicach ostatni oddech lata
szukałem cię w zaułkach, po bramach
mówisz, że wszystko można posklejać
na nowo, ale zanim odrosną spalone rzęsy
sto razy zmienisz swoje zdanie
wieczorem na prywatce zatańczę
tak jak david bowie
i będę słyszał twoje myśli
i będę słyszał twoje myśli
papieros, miłość, pocałunek, kino
wchodzisz czy wychodzisz?
czwartek, 17 lutego 2011
sobota, 12 lutego 2011
Bukowski
"hello, how are you?"
this fear of being what they are:
dead.
at least they are not out on the street, they
are careful to stay indoors, those
pasty mad who sit alone before their tv sets,
their lives full of canned, mutilated laughter.
their ideal neighborhood
of parked cars
of little green lawns
of little homes
the little doors that open and close
as their relatives visit
throughout the holidays
the doors closing
behind the dying who die so slowly
behind the dead who are still alive
in your quiet average neighborhood
of winding streets
of agony
of confusion
of horror
of fear
of ignorance.
a dog standing behind a fence.
a man silent at the window.
this fear of being what they are:
dead.
at least they are not out on the street, they
are careful to stay indoors, those
pasty mad who sit alone before their tv sets,
their lives full of canned, mutilated laughter.
their ideal neighborhood
of parked cars
of little green lawns
of little homes
the little doors that open and close
as their relatives visit
throughout the holidays
the doors closing
behind the dying who die so slowly
behind the dead who are still alive
in your quiet average neighborhood
of winding streets
of agony
of confusion
of horror
of fear
of ignorance.
a dog standing behind a fence.
a man silent at the window.
wtorek, 1 lutego 2011
Pawlikowska-Jasnorzewska
"Titanic"
tańczyli sny wachlarze brylantowe tęcze
ktoś komuś szeptał w tańcu: tak - na śmierć i życie -
wszedł steward rzekł a wszyscy stanęli jak wryci
ladies and gentleman
danger
Pawlikowska-Jasnorzewska
"Miłość"
Nie widziałam cię już od miesiąca.
I nic. Jestem może bledsza,
trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
lecz można żyć bez powietrza!
niedziela, 16 stycznia 2011
dnia złego pewnego
humanitaryzmu brak wam
zupełnie
człowieka umieszczając
z drugą osobą w czterech ścianach
do kwadratu
dziecko cierpi.
zupełnie
człowieka umieszczając
z drugą osobą w czterech ścianach
do kwadratu
dziecko cierpi.
poniedziałek, 3 stycznia 2011
Pornografia
Wszyscy zaczęli mówić, po prostu aby usłyszeć własny głos i w gwarze zrobiło się raźniej.
sobota, 1 stycznia 2011
Bukowski na dziś
"DREAMLESSLY"
old grey-haired waitresses
in cafes at night
have given it up,
and as i walk down sidewalks of
light and look into windows
of nursing homes
I can see that it is no longer
with them.
I see people sitting on park benches
and i can see by the way they
sit and look
that it is gone.
I see people driving cars
and I see by the way
they drive their cars
that they neither love nor are
loved -
nor do they consider
sex. it is all forgotten
like an old movie.
I see people in department stores and
supermarkets
walking down aisles
buying things
and i can see by the way their clothing
fits them and by the way they walk
and by their faces and their eyes
that they care for nothing
and that nothing cares
for them.
I see a hundred people a day
who have given up
entirely.
if I go to the racetrack
or a sporting event
I can see thousands
that feel for nothing or
no one
and get no feeling
back.
everywhere I see those who
crave nothing but
food, shelter, and
clothing; they concentrate
on that,
dreamlessly
I do not understand why these people do not
vanish
I do not understand why these people do not
expire
why the clouds
do not murder them
or why the dogs
do not murder them
or why the flowers and the children
do not murder them,
I do not understand.
I suppose they are murdered
yet i can’t adjust to the
fact of them
because they are so many.
each day,
each night,
there are more of them
in the subways and
in the buildings and
in the parks
they feel no terror
at not loving
or at not
being loved
so many many many
of my fellow
creatures
old grey-haired waitresses
in cafes at night
have given it up,
and as i walk down sidewalks of
light and look into windows
of nursing homes
I can see that it is no longer
with them.
I see people sitting on park benches
and i can see by the way they
sit and look
that it is gone.
I see people driving cars
and I see by the way
they drive their cars
that they neither love nor are
loved -
nor do they consider
sex. it is all forgotten
like an old movie.
I see people in department stores and
supermarkets
walking down aisles
buying things
and i can see by the way their clothing
fits them and by the way they walk
and by their faces and their eyes
that they care for nothing
and that nothing cares
for them.
I see a hundred people a day
who have given up
entirely.
if I go to the racetrack
or a sporting event
I can see thousands
that feel for nothing or
no one
and get no feeling
back.
everywhere I see those who
crave nothing but
food, shelter, and
clothing; they concentrate
on that,
dreamlessly
I do not understand why these people do not
vanish
I do not understand why these people do not
expire
why the clouds
do not murder them
or why the dogs
do not murder them
or why the flowers and the children
do not murder them,
I do not understand.
I suppose they are murdered
yet i can’t adjust to the
fact of them
because they are so many.
each day,
each night,
there are more of them
in the subways and
in the buildings and
in the parks
they feel no terror
at not loving
or at not
being loved
so many many many
of my fellow
creatures
nowy rok
garść wspomnień
większość do głębokich szuflad
rok za rokiem
a ja wciąż ta sama
pomyliłeś się Platonie
zbłądziłeś w jaskini filozofów
większość do głębokich szuflad
rok za rokiem
a ja wciąż ta sama
pomyliłeś się Platonie
zbłądziłeś w jaskini filozofów
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

